czwartek, 30 stycznia 2014

Co i jak w kabinie prysznicowej - część czwarta

Pisząc pierwszy post o wnętrzu kabiny prysznicowej nie przypuszczałem, że się to tak rozwinie. Jednak chcąc zebrać wszystkie sprawy z tym związane, które przychodzą mi do głowy okazało się, że jest ich tyle, że zrobił się z tego dość długi serial… Ale dzisiaj koniec… :)

Po pierwsze na koniec: hydroizolacja - czyli coś, co gdy nie pojawi się w opisie projektu jest grzechem projektanta; grzechem i tyle - to jak pić wino dobrego rocznika z musztardówki, też grzech i tyle

Po drugie na koniec: odpływ - wybór odpływu bez uprzedniego sprawdzenia możliwości jego zastosowania może się skończyć katastrofą; wybór jest pomiędzy odpływami punktowymi, liniowymi czy ściennymi - należy zwracać uwagę na wymiary samego elementu oraz co chyba najważniejsze, na głębokość syfonu; tak na prawdę to temat na zupełnie osobny post



Po trzecie na koniec: brodzik albo jego brak - czym się brodziki różnią od siebie? Materiałem, wysokością, głębokością, antypoślizgowością. Brodzik możemy stworzyć na bazie płyt lub profili firm WEDI i podobnych.
Brak brodzika to konieczność stworzenia koperty w wylewce. Potem można zastosować płytki lub mozaikę. Bardzo szeroki temat. Chyba też na osobny post.

Po czwarte na koniec: utrzymanie czystości - pierwszy warunek to wybranie kabiny z jak najmniejszą ilości profili; potem to już tylko podpowiedź naszemu inwestorowi, że jeżeli chce aby jego kabina była zawsze bliska ideału czystości, to wystarczy używać codziennie gumowej ściągaczki wody - efekt gwarantowany; metody proste są zawsze najlepsze.



Są oczywiście środki chemiczne nanoszone na szyby, które powodują, że woda zachowuje się na nich jak rtęć. Raz na kwartał warto je zastosować.
O jednym pamiętajmy: nie ma szyb samoczyszczących!!! Ile razy spotykałem się z pretensjami, że klientka przecież kupiła kabinę samoczyszczącą, z taką specjalną powłoką, a po pół roku kabina jest brudna i zapyziała… Szkoda pisać… Podobnie jak o rdzewiejących po tygodniu szczotkach do wc z nierdzewki...


Po piąte na koniec:  oświetlenie - kabina źle doświetlona to niski komfort kąpieli. Należy o tym pamiętać w koncepcyjnej fazie projektowania.

Po szóste na koniec: to już koniec - bo nie ma co pisać o fugach, silikonach, uchwytach, krzesełkach. To wszystko wynika z funkcji jakie chce osiągnąć inwestor, a mamy mu w tym pomóc. Musimy tylko wiedzieć co jest dostępne, gdzie i za ile. To proste przecież :)

Dobrze, to już koniec. Teraz chyba czas na wanny… Tylko czy na pewno to już koniec funkcji prysznica?…

renek

wtorek, 24 grudnia 2013

Boże Narodzenie - czas radości i spokoju

Kto pamięta czas Bożego Narodzenia z czasów swojego dzieciństwa? Obojętnie kiedy ono wypadało… Jak było? Magicznie, czarodziejsko, wspaniale…. Prawda? Po co było dorastać? Bez sensu… :D

Najbardziej wkurza mnie teraz atak tandety… Niestety wszechobecnej… Od muzyki co roku wbijającej nam do uszu te same nuty zespoły WHAM, przez chińskie wynalazki przypominające nam o Xmas Time, do dziewczyn przebranych za aniołki i mikołaje w trekkingowych butach. Aż chce się ryczeć za Maksymilianem Paradysem:



A przecież mamy piękne polskie kolędy. Kolędy na okres BOŻEGO NARODZENIA a nie jakiegoś anglosaskiego Xmas Tajmu… Im już nawet Christ przeszkadza, bo się przecież oburzą wyznawcy innych religii. Poprawność polityczna przede wszystkim… To ja im życzę tego, co zrobił kiedyś siedmioletni synek kolegi dziadkom… Niechcący wrzucił za potężny swarzędzki kredens kartkę grającą. Grającą Jingel Bells. Bateryjka wyładowała się po trzech tygodniach...

Kiedyś robiło się łańcuchy na choinkę, gwiazdki z papieru. Wiem, dziś można kupić ładniejsze. Nie o to jednak w tych łańcuchach chodzi, że były brzydkie, ale o budowaniu świątecznej atmosfery, która u nas coraz bardziej zanika. Dlatego bardzo cenię przygotowywane przez Wiolettę K. cudowne świąteczne stroiki


albo przeurocze ozdoby choinkowe robione przez Magdę G.



Jest tyle w tych pracach autentycznego piękna i cudownego, świątecznego nastroju…

Życzę wszystkim zdrowych, spokojnych acz radosnych świąt Bożego Narodzenia. Prawdziwie rodzinnych, przeżytych w magicznej, wspaniałej atmosferze. Niech pierogi, ryby, bigosy pachną i smakują cudnie. A prezenty niech cieszą każdego obdarowanego. Najlepszego!

renek

sobota, 21 grudnia 2013

Co i jak w kabinie prysznicowej - część trzecia - powrót po poprawkach

W części drugiej było o pojęciu wellness w kabinie prysznicowej. W trzeciej pora skończyć temat wnętrza kabiny, bo saga się robi ciut długa.

Czy można elementy wellness'u pozyskać małym kosztem? Oczywiście można, choć nie wszystkie. Najtrudniej zrobić z kabiny prysznicowej saunę. Nie jest problemem zamontowanie wytwornicy pary, ale problemem jest szczelność. Jeżeli mamy do zaadoptowania wnękę, którą można szczelnie zabudować, proszę bardzo, zapala się zielone światło. W każdej innej sytuacji to po prostu nie ma sensu.

Hydromasaż - tak, tak i jeszcze raz tak. Można to zrobić tak naprawdę najprościej. Wystarczy wziąć słuchawkę ( główkę ) prysznicową z funkcją masażu do ręki i… ogień!!! A właściwie woda…

Hansgrohe - Raindance Select

Dzika radość tej pani ze zdjęcia prawdopodobnie by się spotęgowała, gdyby miała na przykład pana
( nie piszę lub panią, bo jestem tradycjonalistą ), który by tą słuchawkę trzymał. Jeżeli jednak nie ma szansy na pana, to na pewno przydałby się drążek do kompletu ze słuchawką, dzięki któremu mogłaby pani wymasować sobie plecki. Dla mnie istnieje jeden drążek prysznicowy, który promuję od momentu, gdy tylko wszedł do produkcji. Promuję go, bo w moim odczuciu jest absolutnie najbardziej funkcjonalnym drążkiem prysznicowym z jakim się spotkałem. A spotykam się z nim codziennie. Taa daaam  >>>>>

Hansgrohe - Raindance Elegance

To ten element po lewej stronie na zdjęciu… Słyszę prychanie… Co w tym drążku jest takiego, że ma być taki wyjątkowy… Przyjrzyjmy się schematowi działania:




Pierwsza rzecz, na którą należy spojrzeć uważnie to położenie słuchawki ( dysku ) - jest albo prostopadła do ściany albo równoległa. W momencie kiedy chcemy używać funkcji prysznica jest w położeniu prostopadłym do ściany. W zależności od słuchawki ( do tego wrócę ), 40 cm od ściany ( skrajnie ) strumień wody obmywa panią lub pana. Efekt prawie jak przy użyciu deszczownicy.
Drugie położenie ( zdjęcie poniżej ) słuchawki ( dysku ) pozwala na użycie funkcji masażu bez trzymanki - w odróżnieniu od pani z pierwszego zdjęcia.



Wróćmy na moment do schematu: na zamieszczonym rysunku drążek ma około 90 cm długości regulacji ( góra - dół ). Tylko, że to nie jest pełnia możliwości - jest taki sam drążek w działaniu o długości 150 cm… Noooo… Robi wrażenie, prawda? Przy funkcji "prysznica"



to regulacja od Czerwonego Kapturka po Filipa Dylewicza i Michela Jordana. Przy funkcji "masażu" od kolan po kark. Wystarczy przesunąć uchwyt. Panele prysznicowe mają sztywne położenie dysz. Podobnie zresztą systemy podtynkowe. Jednej to pasuje innemu nie. A tu pełna regulacja… Su o giu' jakby napisali Włosi. W górę lub na dół. A tak z innej beczki, święta zaraz - Tiramisu - zrobiłem kiedyś rozbiór na poszczególne słowa nazwy tego deseru i ku mojemu totalnemu zdziwieniu Italiani powiedzieli mi, że mam rację - TIRA ( ciągnij ) MI ( mnie) SU ( w górę ) - to po prostu energizer!

Warto spojrzeć na słuchawkę na ostatnim zdjęciu - nie dość, że ma średnicę 15 cm to powierzchnia z otworami jest wygięta i dzięki temu "promień rażenia" się zwiększa. To nie jest słup wody, tylko coś na kształt stożka. Do tego funkcja masażu - w tym modelu trzy bicze wodne, spiralnie skręcone z pulsującym strumieniem. Dokładnie jak na drugim zdjęciu. Prawdziwy masaż! Hydromasaż. Ile razy pomagał mi po akcji zima, kiedy wracałem skatowany szuflą i śniegiem...

Summa summarum hydromasaż dostępny jest przy niewielkich nakładach finansowych. Co z resztą?
Aromoterapia? Podobnie chyba jak z sauną… Jak nie będzie szczelności, cały zabieg nie ma sensu…
Została nam jeszcze chromoterapia. I kończymy temat wellness :)

Chromoterapia tak! Są na rynku panele mające w sobie źródła światła dająca możliwości stosowania chromoterapii. Oparte są na technologii LED.

Novellini Elysium

I nie jest to koszt na tyle wielki, by miał przewrócić średniowysoki budżet przeznaczony na łazienkę.

Co i jak w kabinie prysznicowej - część trzecia dobiega końca. Niechybnie prowokując pojawienie się, na prawdę bez ukrytego planu, części czwartej, na co zainteresowanych serdecznie zapraszam :)

renek



poniedziałek, 9 grudnia 2013

Tablet - przyjaciel projektanta

Wdarł się w nasze życie jak huragan, jak burza z piorunami, jak tsunami… Swoim wyglądem, funkcjonalnością, wygodą w użyciu.  Oczywiście piszę o tytułowym tablecie. Znam ludzi, którzy z tabletem śpią i sięgają po niego rano przed otwarciem oczu. Sprawdzają czy jest… Pamiętacie tą reklamę? Ja ją uwielbiam:



Nie dajmy się zwariować. We wszystkim trzeba znać umiar. Jednak wykorzystujmy w tablecie to co się da i co faktycznie może być nam bardzo pomocne. A takich spraw jest niemało… 

Gabaryty i długa praca bez baterii. Można wszędzie jeździć z laptopem. Wchodzić do kogoś i zaraz pytać gdzie ma gniazdko sieciowe, bo bateria zaraz padnie. Oczywiście trochę treningu siłowego nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Gorzej z oberwanym ramieniem. Można też wyjąć z torebki, torby lub aktówki tableta i działać niemal jak przy stacjonarnym komputerze. Oczywiście jeżeli będziemy do tego przygotowani w sposób przemyślany. Niestety, wymagający jednak trochę pracy...

Portfolio. Czyli coś co mówi o naszych dokonaniach, gdy chwalimy się przed potencjalnym klientem. W portfolio umieszczamy swoje realizacje, pokazujmy metody pracy. Wizualizacje, sposoby przedstawienia gotowego projektu. Dzięki temu, że w tablecie mam jego wersję elektroniczną, możemy ją łatwo zmieniać i uzupełniać. Dodawać zdjęcia, filmy, plany i rysunki. Wszystko pod ręką i zawsze z nami. Totalna wygoda.

Katalogi i karty techniczne. Ile razy na spotkaniu poza firmą, pracownią, brakowało Wam jakiegoś katalogu? Pewnie często, bo ze wszystkimi katalogami pod pachą nie da się jeździć. Teraz to się zmienia. W tablecie można mieć wszystko co się używa na co dzień. Także to, czego na co dzień się nie używa, ale bywa użyteczne od czasu do czasu. Katalogi produktów, ich dane i rysunki techniczne, karty technologiczne - na przykład fug epoksydowych, gdy wykonawca projektu, nad którym mamy nadzór próbuje na budowie nas zaskoczyć. A my - ciach go tabletem! I problem rozwiązany.

Inne dokumenty. Wzory umów na wykonanie koncepcji, albo wizualizacji, albo projektu. Mając je przed oczami w rozmowach końcowych nie przegapimy czegoś istotnego, ważnego co mogłoby być powodem do powrotu do rozmów. Arkusze kalkulacyjne pomagające w wycenie danej usługi ( oczywiście przygotowane wcześniej - obejmujące wszystkie możliwe warianty jakie nam przyjdą do głowy - oczywiście i tak nie przewidzimy wszystkiego - słowo WSZYSTKIE jest utopią, bo jest to niemożliwe do zrobienia - starać się jednak trzeba ). Kalkulatory tapet, fug. Normy i wytyczne budowlane. Każdy dokument kiedykolwiek użyteczny projektantowi jest dziś dostępny w wersji elektronicznej. Oznacza to, że może być w tablecie zawsze z nami.

Aparat i kamera. W dobie telefonów mobilnych, które są lepszym sprzętem RTV niż kamera, którą był kręcony film na ślubie moich przyjaciół, a przecież nie były to wcale tak dawno (sic!), aparat i kamera w tablecie to żaden cymes. Zgoda. Jednak biorąc pod uwagę aplikacje na tablet do obróbki zdjęć wnętrz na przykład, to robienie takich zdjęć tabletem zaczyna mieć rację bytu i być kolejnym powodem, żeby patrzeć na to urządzenie coraz poważniej.

Szkicownik. Takich aplikacji jest coraz więcej. Zamiast kartki papieru - tablet. Zamiast ołówka - rysik. Tego laptop już nie może. Ktoś zapyta: po co? Przecież to tylko gadżet. No to ja pytam: ile razy, gdy szkicowaliście koncepcję, rozwiązanie detalu na kartce papieru, potencjalny inwestor wyciągał tą kartkę spod Waszego łokcia? Szarpał, kombinował, zaglądał nawet do kosza gdzie lądowało kolejne rozwiązanie, w formie zmiętolonej w kulkę kartki papieru? Ile razy mu się to udało i już go więcej nie widzieliście?… No to niech Wam zabierze ekran tableta. Taki ekran, a właściwie obraz, który jest na ekranie, można wysłać. Pocztą elektroniczną - mejlem. Z wyceną Waszego know-how. Bo tak to jest jakoś na tym świecie, że siadając na fotelu dentystycznym każdy płaci za przegląd paszczęki, wizyta u innego lekarza to opłata stała, spotykając się z prawnikiem opłata jest z góry wiadoma, ale podpowiedzi projektanta są oczywiste i wielu wiedziało o tym wcześniej tylko nic nie mówiło, więc nie ma za co płacić. Przecież to jest banalne, taka wiedza to nie wiedza…

Tabletów na rynku jest bardzo wiele. Różnią się wielkością, działaniem, wyglądem i ceną. 



Na pewno warto się zaprzyjaźnić z tabletem. Dla własnej wygody, dla wygody inwestora czy wykonawcy. To pomaga nie tylko w pracy, ale też w działaniach marketingowych. Warto spojrzeć na tablet nie jako na gadżet, tylko bardzo profesjonalne urządzenie. Do czego szczerze namawiam.

renek

niedziela, 1 grudnia 2013

Co i jak w kabinie prysznicowej - część druga - i chyba nieostatnia

W ostatnich czasach, myślę, że głównie z powodu braku czasu lub inaczej ujmując problem, z powodu przyspieszenia jakie nas na co dzień dopada i ogarnia, wanny są w odwrocie. Brzmi to może bardzo dramatycznie, oczywiście dla producentów wanien,  ja jednak nie mam najmniejszego zamiaru zostać Kasandrą w spodniach. Tym bardziej, że nikt jej nie wierzył. Szanowni producenci wanien: wanny się sprzedają! Tylko mało kto ich używa… Z powodu braku czasu właśnie. O wannach innym razem, bo to też temat ciekawy i warty pochylenia się nad nim. Jak przy ręcznym praniu…

Wracam do kabiny a właściwie jej wnętrza. Miało być w części drugiej o wellness. To będzie.
Co to jest właściwie wellness? Pojęcie pono stworzył oczywiście Amerykanin, nijaki dr Halbert Dunn w roku 1959. Po nazwisku wygląda, że miał duńskie korzenie, ale nigdzie tego nie potwierdziłem.
Wszystkie definicje mówią, że wellness to dążenie do zdrowia, równowagi duchowej, radości z życia czyli, jak mi przyszło do głowy po prostu szczęścia. Szczęście oczywiście może być różnie postrzegane. W czasach zafundowanych nam przez Armię Czerwoną i ich kumpli, szczęściem było kupić 10 rolek papieru toaletowego. I nieważne, że przypominał on papier ścierny. Trzymać się więc będę definicji dr Dunn'a. Filozofia wellness sugeruje prowadzenie takich działań, aby uzyskać dobre samopoczucie. Zdrowe odżywianie, ruch, relaks, odpoczynek psychiczny i fizyczny. Bo bez zdrowia nie ma radości z życia. Mocno to amerykańskie, ale pewnie coś w tym jest.

Kabina prysznicowa może być miejscem, gdzie możemy zadbać na pewno o higienę osobistą a co za tym idzie o psychikę. Mając miednicę i dostęp do wody też. To gdzie wellness? Tu:

KOS Small

Co może być w takim wynalazku, żeby używać w stosunku do kabiny prysznicowej pojęcia "wellness"? O miednicy pisałem, więc to jest oczywiste. Miednica nie zapewni nam jednak na przykład hydromasażu. O cudownych właściwościach masażu wodą nie trzeba przekonywać. To ulga tak fizyczna jak psychiczna. Szczególnie po ciężkim, stresującym dniu. Niektóre kabiny typu takiego jak na zdjęciu mogą mieć wytwornice pary, zamieniając kabinę w saunę mokrą. Finowie bez sauny żyć nie mogą więc chyba dobrze działa. Bania w Rosji również. I nie chodzi mi o banię ze stakana. Chromoterapia. To nie tylko wpływ na naszą psychikę - może pobudzać, relaksować lub uspokajać. To także bezsprzecznie metoda leczenia.

Centra energetyczne - czakry

O tym na pewno warto poczytać i potraktować to poważnie. Światło widzą nie tylko nasze oczy. Światło jest pochłaniane poprzez skórę i pole energii ciała.  Aromoterapia. Lecznicze działanie olejków eterycznych. Stosuje się je między innymi poprzez inhalacje co jest możliwe właśnie w kabinie prysznicowej. Na jaką ilość schorzeń i przypadłości aromoterapia pomaga trzeba po prostu wiedzieć, bo może się to przydać nie tylko w projektowaniu.

Oczywiście taka kabina kosztuje niemało. Mam tego świadomość, ale różne są budżety, różne są oczekiwanie inwestorów. Niektóre ze wspomnianych cech wellnessu wcale nie muszą jednak generować wielkich kosztów, a niektóre można uzyskać wręcz, pisząc wprost - tanio. No, ale, żeby nie przynudzać, o tym oraz o wszystkich innych sprawach kończących temat co i jak w kabinie prysznicowej w części trzeciej i chyba już ostatniej :)

renek


środa, 27 listopada 2013

Tapety - problem większości projektantów

Niewiarygodne jak mała ilość wnętrzarzy używa w swoich projektach tapety. Ostatnio zastanawiałem się z Hanią, dziewczyną, która jak nie zaprojektuje w tygodniu paru rolek, to jest chora ;) , nad tą sytuacją. Doszliśmy do bardzo  ciekawych wniosków!

Wikipedia, na zasadzie "Kopiuj" i "Wklej":

Tapeta – materiał do obicia ścian wnętrza mieszkalnego, wykonany z papieru, tkaniny, skóry lub tworzyw sztucznych[1]. Współcześnie ozdobne, naklejane wykończenie ściany wewnętrznej budynku, najczęściej wykonane z papieru z nadrukowanym lub wytłoczonym wzorem, sprzedawane w rolkach (standardowo pasek tapety ma 53 cm szerokości i ok. 10 m długości).
Obecnie większość tapet posiada wierzchnią warstwę wykonaną z tworzywa. Najczęściej jest to spieniony winyl (polichlorek winylu), co czyni tapetę bardziej odporną na uszkodzenia oraz na zabrudzenie. W zależności od rodzaju winylu i techniki jego nakładania na papier uzyskuje się większą lub mniejszą zmywalność tapety. Niektóre z nich można nawet szorować szczotką. Żywotność tapety wynosi od kilku do ok. 10 lat. Produkowane są także tapety, w których spodnią warstwą jest nie papier, lecz flizelina (tzw. tapety flizelinowe). Są one w wymiarach standardowych lub dwa razy szersze, to znaczy 1,06 m.
Tapeta z nadrukowaną fotografią (zwykle przedstawiającą krajobraz) to fototapeta.

No i co? Najpopularniejsza encyklopedia na świecie pisze to, co można usłyszeć od 90% ludzi - "materiał do obicia ścian wnętrza mieszkalnego". I już. I od tego zaczęliśmy naszą rozmowę z Hanią.

Podchodząc do tematu w sposób "encyklopedyczny", inwestorzy w niewielkim procencie będą się decydować na ten materiał. Z różnych powodów - a bo historycznie tapety im się źle kojarzą - a bo jak rodzice zrywali tapety to odchodziły razem z tynkiem - a bo jak się pobrudzą keczupem (!) to się nie zmyją - a bo nie wiadomo jaką i ile - a bo… A bo nie…

Generalnie, aby do tapet się przekonać, po pierwsze trzeba podejście "encyklopedyczne" zmienić. Tapety należy, oczywiście naszym z Hanią zdaniem, zacząć traktować jako element wnętrza, w przeróżnej formie i postaci. Tak jak traktuje się tynki strukturalne, obrazy oprawione w ramy, beton architektoniczny, maty SIBU czy piaskowiec elastyczny. Hania ostatnio z tapet robi abażury…
Tapeta może zmienić kolorystykę i fakturę przeróżnych powierzchni - oczywiście ścian, ale także sufitów, mebli, filarów, drzwi. Ze sztukaterią w parze może robić cuda.

ARTE' - METAL X GLASS 

W salonie, sypialni, kuchni, łazience, w hallu czy przedpokoju, na klatce schodowej, w piwnicy czy garażu… Tylko trzeba wiedzieć co się chce osiągnąć i dobrze nauczyć się piktogramów, którymi oznacza się tapety. Styl angielski bez tapet? Praktycznie nie da się… Prowansalski? Podobnie. Są tapety dziecinne, młodzieżowe, damskie i męskie. Do mieszkań, loftów, biur, salonów fryzjerskich i szpitali. Winiarni, ciastkarni, restauracji i pubów. Nawet do ośrodków SPA. Hania tak robi…


A propos, "co się chce osiągnąć"… A jak się nie wiem co się chce? To nie szkodzi. Tapeta może podpowiedzieć… Czy wzornictwo ZAHY HADID może rozwiązać problem charakteru wnętrza?

marburg - ZAHA HADID
Pytanie retoryczne! Tylko dodać podłogi, meble i oświetlenie. Podobnie działa Gloockler,

marburg - GLOOCKLER

Karim Rashid,

marburg - karim rashid

czy Luigi Colani…

marburg- Colani Visions
Nie dość, że podpowiedzą, to jeszcze inwestor będzie mógł powiedzieć kto inspirował ten charakter. Tak na prawdę same korzyści. Tylko trzeba się przekonać do tapet. Czego życzę wszystkim nieprzekonanym. Hani i sobie.

renek

wtorek, 29 października 2013

Co i jak w kabinie prysznicowej - część pierwsza

Było już o samej kabinie, że zabiegowa najlepsza, że jak jest mało mechaniki to wtedy jest najtrwalej i najprościej. Pora zajrzeć do środka :) Bo tam też się może dziać...

Pierwsze pytanie do inwestora oczywiście musi być o funkcje. Jak przy wszystkim. Kto, co i jak często. Szczególnie wtedy, gdy oprócz prysznica jest wanna. Gdy nie ma, tym bardziej, bo to oznacza, że prysznic będzie używany bardzo często. Wtedy należy zacząć dochodzić do konkretów.

Najczęściej używany jest zestaw: bateria, wąż, słuchawka ( główka ) prysznicowa oraz drążek lub uchwyt ścienny. Najtaniej i spełni wszystkie funkcje. Tylko nie zawsze musi być najtaniej...
Ostatnio prawie każdy z inwestorów marzy o deszczownicy ( deszczowni jak kto woli ). Tylko, że decydując się na deszczownicę  ( ja tak wolę ;) ) musimy  układ lekko rozbudować. I teraz pół kroku w tył: decyzja czy zastosujemy system natynkowy czy podtynkowy jest bardzo istotna. Nie zmienia to faktu, że wszystko oczywiście jest do zrobienia. I jak w tańcu znów pół kroku w bok. Baterię użyjemy z mieszaczem ( bo broń Panie Boże z dwoma zaworami ) czy tez termostatyczną. I tu muzyka, na krótką chwilę stop: dlaczego termostat jak najbardziej TAK? Bateria termostatyczna prysznicowa daje nam wiele korzyści. Nie będę rozdawał swojego know-how tak ot po prostu, dlatego napiszę ogólnie: ekonomia, bezpieczeństwo i czas. Kto wie dlaczego to wie, kto doświadczony wymyśli, a kto chciałby się dowiedzieć to zapraszam osobiście lub mejlowo :)




Proszę, co my tu mamy? Natynkowy zestaw z baterią termostatyczną, deszczownicą i słuchawką prysznicową. Zestaw kompletny. Dlaczego NIE dla samej deszczownicy, o co wbrew pozorom prosi wielu inwestorów? Oczywiście - jakoś musimy się opłukać w różnych miejscach i czymś musimy spłukać pianę ze ścianek i szkła.

Napisałem zestaw kompletny co nie oznacza, że ostateczny. Bo przecież można pomyśleć jeszcze o hydromasażu, co w dzisiejszych, siedzących czasach jest niezwykle istotne. Do tego wrócę w części drugiej, bo warto o tym trochę więcej.

W wypadku zastosowania systemu podtynkowego o całej sprawie musimy myśleć dużo wcześniej niż przy systemie natynkowym. Prawie wszystkie prace hydrauliczne muszą być wykonane przed położeniem płytek. Powinny być bardzo przemyślane i dostosowane do wszystkich użytkowników danej kabiny. Deszczownice mogą być wyprowadzone ze ściany lub z sufitu. Jest to bardzo istotne w projektowaniu konstrukcji. Instalacja hydrauliczna musi zatem być skończona przed montażem sufitu. To tym bardziej przyspiesza prace projektowe. I wymaga ścisłej współpracy z wykonawcą. No ale to nic nowego przy wnętrzach.

W drugiej części postaram się trochę o tym, jak popularny prysznic może stać się elementem wellness'u.  Bo naprawdę może :)

renek