Niewiarygodne, ale mając wczoraj umówioną wizytę u mojej przesympatycznej pani doktor pierwszego kontaktu, nie dość, że zaczęło się wszystko punktualnie, to mogliśmy z powodu braku następnego pacjenta 30 minut porozmawiać nie tylko o tym co we mnie piszczy, ale również o różnych innych sprawach. Kiedy zagadnęła mnie co tam słychać w naszej branży, zapytałem dlaczego jej zdaniem tak trudno rozmawiać z ludźmi o higienie intymnej, oczywiście w kontekście znanych wszystkim urządzeń do jej praktykowania, a o których pisałem wcześniej. Usłyszałem: " Panie Ireneuszu, biorąc pod uwagę co się zdarza w tym gabinecie, jeżeli chodzi o higienę ogólną, to macie chyba problem... " Potem usłyszałem dlaczego nie lubi zimy. Dlaczego? Bo nie można w gabinecie otwierać okien, żeby go przewietrzyć, a niestety dość często się zdarza, że jest to konieczne. Usłyszałem jeszcze kilka smaczków, takich jak ten, że pacjent, który przyszedł tylko po receptę, poproszony o rozebranie się do pasa celem ogólnego zbadania, odpowiada, że to może nie dzisiaj, bo pani doktor go zaskoczyła i w takim razie przyjdzie jutro... Przypominam, jesteśmy w drugiej dekadzie XXI wieku, w kraju środkowoeuropejskim, w którym często słyszy się opinie o innych nacjach: BRUDASY... Wzmianka o zimie, przypomniała mi sytuację, którą opowiedziałem, a której parę lat temu byłem świadkiem: stojąc w pewnej sieci handlowej na dziale kosmetycznym, usłyszałem rozmowę ekspedientki i przedstawiciela hadlowego. Był chyba luty, przedstawiciel handlowy zapytał ile ma uzupełnić na stan dezodorantów. Pani na to: " Dezodoranty?... Nieee... Ciągle mamy. W zimie nie schodzą... " Doszliśmy do wniosku z moją panią doktor, że lekarze powinni otrzymywać dodatek szkodliwy...
Potem rozmawialiśmy o tym, jak nasze społeczeństwo jest wspaniale wyedukowane. Okazało się, że co trzeci pacjent nie wiadomo po co przychodzi do przychodni. Bo przecież wie najlepiej co mu jest. Często poucza lekarza a nawet dyskutuje z nim jak usłyszy diagnozę. Zaczęliśmy wymieniać ile w naszym kraju jest zawodów niepotrzebnych, bo przecież wiedza ogólna jest tak pełna, że prawie wszyscy wszystko wiedzą. Swoją drogą mam prośbę, jeżeli ktoś doczytał do tego fragmentu, wpiszcie w komentarzach taką Waszą listę. Ciekawe jak ma się do naszej ;) Projektant wnętrz, oprócz lekarza, też się na niej znalazł. Niedawno trafił do nas klient, który poprosił kupując u nas pewną ilość płytek, o drobną poradę dotyczącą jego mieszkania. Okazało się, że posiada już niezliczoną ilość materiałów, które kupował w różnych miejscach "bardzo okazyjnie". Prawie wszystkie były z kompletnie różnych bajek, pasowały do siebie jak przysłowiowej świni siodło. Kilka różnych par drzwi, rolki tapet, kartony płytek, grzejniki totalnie niespójne w charakterze i kolorystyce. My mieliśmy mu podpowiedzieć jakiś szczegół. Wychowanie mojej Mamy spowodowało, że nie podpowiedziałem mu, żeby wszystko wsadził na jakiś serwis akcyjny. Wydał na prawdę sporo ciężko zarobionych pieniędzy, ale na projektanta wnętrz wydać nie chciał. Będzie miał za to na prawdę bardzo oryginalne wnętrza...
Na koniec wizyty, moja pani doktor zauważając, że skoro już jestem, poprosiła mnie, żebym podwinał rękaw, to zmierzy mi ciśnienie. Ja jednak przyszedłem tylko po receptę, więc powiedziałem, że mnie zaskoczyła i przyjdę jutro. Tylko, że dzisiaj jest Boże Ciało, więc z ociąganiem podwinąłem rękaw...
Pani doktor z wdzięczności powiedziała, że jak będzie robić remont to przyjdzie do nas po poradę...
renek
O radościach i smutkach projektowania, o materiałach, z których można robić cuda wianki
czwartek, 30 maja 2013
piątek, 24 maja 2013
Beton rządzi...
... ale nie będzie o polityce... W ostatnich latach to chyba jeden z najsilniejszych trendów w projektowaniu wnętrz - użycie materiałów betonopodobnych. Wychodząc na zapotrzebowanie rynku, inwestorów i projektantów, staramy się od długiego czasu wprowadzać do oferty produkty, dzięki którym można uzyskać efekt betonu na podłogach, ścianach a zdarzało się, że i na sufitach. Zawsze, podobnie jak i w innych przypadkach zastosowania jakichkolwiek materiałów, musimy mieć w na uwadze założenia projektowe oraz budżet. Oczywiście to nic nowego. Oczywiście wszyscy o tym pamiętają. Oczywiście nie trzeba o tym pisać...
Tapety, tynki strukturalne, płytki ceramiczne, beton z włóknami polipropylenowymi, elastyczne maty... Co wybrać, gdzie zastosować, na co się zdecydować? Takie pytanie przelatują w głowie inwestora z prędkością obrotu gruszki betonowej i pozostają bez odpowiedzi. I tu wkracza do akcji pewny swojej wiedzy projektant wnętrz...
Poniżej widoczny beton to tapeta. Papierowa. Można ją położyć w kabinie na ścianie prysznicowej?
Można. Pod szybą. Bez szyby też, ale rozmoknie i odpadnie. Czyli nie można. Można na pewne gres, który beton udaje. Można również płyty polipropylenowe po zaimpregnowaniu. Tynk strukturalny lepiej odpuścić, bo w końcu szampony i inna chemia się do niego dobiorą. Elastyczne maty? Można, przy większym budżecie.
Ściana w salonie oczywiście nie wymaga takich obostrzeń jak ścianki w kabinie prysznicowej. Jeżeli jeszcze będzie w takim miejscu, gdzie jej nikt dotykać nie będzie, to kto z odległości rozpozna, że to tapeta za 99 PLN za rolkę a nie tynk strukturalny za 240 PLN za metr kwadratowy. Chociaż ściana w przedpokoju, o którą ocierać się będą dzieci, pies, kot i kto tam jeszcze wracający na czterech, lepiej niech będzie obłożona tynkiem strukturalnym właśnie. Bo wytrzymały, mocny. Gres też się nada z tych samych powodów.
Zupełnie inną sprawą jest kolorystyka betonu. Jaki jest kolor betonu - szary - prawda? No właśnie - tak i nie.
Normalnie tak, ale jak pokazuje powyższa paleta barw, niekoniecznie beton w kolorystyce musi różnić się tylko odcieniem szarości. Zamieszczony przykład to gama kolorów płytek ceramicznych włoskiej firmy 14oraitaliana. Płytek serii, o jakże znajomie brzmiącej nazwie, CEMENTO14.
Oczywiście nic nie przebije tynku strukturalnego, gdzie bazą kolorów jest próbnik farb. Kolorów na przykład kilkaset.
Mieszanka cementu, kruszywa, plastyfikatory oraz włókna polipropylenowego to widoczna na zdjęciu płyta betonowa sfotografowana na naszym firmowym stole.
Wymiary podane w centymetrach 120x60x1 lub 60x60x1. Produkt nasz, regionalny, w bardzo atrakcyjnej cenie. Wszelkie dane o warunkach użytkowania, właściwościach fizycznych oraz obróbce - osoby zainteresowane zapraszam do SM. Również po próbki. Warto kto nie zna, temat poznać, bo efekt jaki można uzyskać jest zacny.
Na koniec betonowej karuzeli jeszcze o betonie z rolki. System poliuretanowy, wypełniony minerałami.
Grobość od 1,5 do 2 mm. Certyfikat palności B1, kolorystyka oparta na systemie RAL. Dostępny w arkuszach 100 x 300 ( cm x cm ). Zastosowanie "in & out". To nie jedyny taki produkt naszego partnera, firmy X-stone Polska z Płocka, ale dziś tylko o betonie... Bo beton rządzi...
renek
Tapety, tynki strukturalne, płytki ceramiczne, beton z włóknami polipropylenowymi, elastyczne maty... Co wybrać, gdzie zastosować, na co się zdecydować? Takie pytanie przelatują w głowie inwestora z prędkością obrotu gruszki betonowej i pozostają bez odpowiedzi. I tu wkracza do akcji pewny swojej wiedzy projektant wnętrz...
Poniżej widoczny beton to tapeta. Papierowa. Można ją położyć w kabinie na ścianie prysznicowej?
Ściana w salonie oczywiście nie wymaga takich obostrzeń jak ścianki w kabinie prysznicowej. Jeżeli jeszcze będzie w takim miejscu, gdzie jej nikt dotykać nie będzie, to kto z odległości rozpozna, że to tapeta za 99 PLN za rolkę a nie tynk strukturalny za 240 PLN za metr kwadratowy. Chociaż ściana w przedpokoju, o którą ocierać się będą dzieci, pies, kot i kto tam jeszcze wracający na czterech, lepiej niech będzie obłożona tynkiem strukturalnym właśnie. Bo wytrzymały, mocny. Gres też się nada z tych samych powodów.
Zupełnie inną sprawą jest kolorystyka betonu. Jaki jest kolor betonu - szary - prawda? No właśnie - tak i nie.
Normalnie tak, ale jak pokazuje powyższa paleta barw, niekoniecznie beton w kolorystyce musi różnić się tylko odcieniem szarości. Zamieszczony przykład to gama kolorów płytek ceramicznych włoskiej firmy 14oraitaliana. Płytek serii, o jakże znajomie brzmiącej nazwie, CEMENTO14.
Oczywiście nic nie przebije tynku strukturalnego, gdzie bazą kolorów jest próbnik farb. Kolorów na przykład kilkaset.
Mieszanka cementu, kruszywa, plastyfikatory oraz włókna polipropylenowego to widoczna na zdjęciu płyta betonowa sfotografowana na naszym firmowym stole.
Wymiary podane w centymetrach 120x60x1 lub 60x60x1. Produkt nasz, regionalny, w bardzo atrakcyjnej cenie. Wszelkie dane o warunkach użytkowania, właściwościach fizycznych oraz obróbce - osoby zainteresowane zapraszam do SM. Również po próbki. Warto kto nie zna, temat poznać, bo efekt jaki można uzyskać jest zacny.
Na koniec betonowej karuzeli jeszcze o betonie z rolki. System poliuretanowy, wypełniony minerałami.
Grobość od 1,5 do 2 mm. Certyfikat palności B1, kolorystyka oparta na systemie RAL. Dostępny w arkuszach 100 x 300 ( cm x cm ). Zastosowanie "in & out". To nie jedyny taki produkt naszego partnera, firmy X-stone Polska z Płocka, ale dziś tylko o betonie... Bo beton rządzi...
renek
niedziela, 12 maja 2013
Dlaczego warto wydać pieniądze na projekt wnętrza - część druga
Rowery, szkolenia i nie ma czasu zasiąść by pisać a czas płynie nieubłaganie wartko, jak nie przymierzając, strumień myjący w AquaCleanie. Ten temat czuję będzie powracał, bo coraz więcej pojawi się akcji promujących higienę intymną i w TV i w prasie a także wokół nas na co dzień.
Wracam jednak do przerwanego tematu czyli dlaczego warto wydać pieniądze na projekt wnętrza. W ostatnim czasie prowokowałem do rozmowy na ten temat różne osoby w bardzo różnych okolicznościach przyrody i miejscach pobytu. Punkt wyjścia przy takich rozważaniach zawsze jest jeden: o ile ktoś ma wydać na coś swoje pieniądze musi dostać jakieś korzyści. To jakie korzyści płyną z wydawania kasy na projekt? OK, spróbuję... Jak nie spróbujesz, to potem nie jojcz, że się nie udało...
Po pierwsze: niech każdy robi to co umie, czyli niech projekt wnętrz robi projektant wnętrz, bo się na tym zna. Oczywiście zakładam, że jest profesjonalistą. Jak boli nas ząb, idziemy raczej do dentysty. Jak psuje się nam samochód, udajemy się do mechanika samochodowego. Jak potrzebujemy porady prawnej, umawiamy się z prawnikiem. Piekarze pieką pieczywo, murarze murują domy, programiści programują a masarze robią kiełbasy... Projektanci wnętrz, którzy chcą być dobrymi wykonawcami swojego zawodu, starają się poznawać nowe materiały, nowe technologie. Wynajdują co nowego na rynku proponując to inwestorowi, który nie ma czasu na takie praktyki, ale i także odpowiedniej wiedzy. Przewidują zastosowanie materiałów przed ułożeniem instalacji - elektrycznej, wodnej, kanalizacyjnej, gazowej, grzewczej, wentylacyjnej - co zaoszczędzi wielu komplikacji i wydatków ( projekt -KORZYŚĆ! ) w momencie, gdy inwestor będzie chciał coś zmienić, dokupić lub po prostu będzie go już stać na coś, na co go nie stać w trudnym momencie tworzenia inwestycji. Przykład najprostszy to rozprowadzenie kabli pod głośniki kina domowego - dziś kina nie mam, ale jak kupię ( bo chcę kupić dobre, drogie, ale dziś mam inne wydatki ) to kable nie będą wisieć jak liany w dżungli, tylko cierpliwie będą czekać w ścianie. Zawsze oczywiście można na bieżąco zrobić bruzdy w ścianie i je zagipsować i pomalować, ale... Po co bałaganić? Podobnie rzecz ma się z innymi instalacjami...
Na tym przykładzie można zobaczyć co wesoły instalator potrafi stworzyć bez projektu. Jakby mógł zamontowałby pewnie jeszcze więcej elementów narażając inwestora na kolejne wydatki ( projekt - KORZYŚĆ! )
Po drugie: wydając pieniądze na architekta wnętrz, otrzymujemy do ręki produkt czyli PROJEKT. Co to jest właściwie projekt? Każdy wie, ale czego tak na prawdę może inwestor oczekiwać? Według mnie projekt to cztery elementy: wizualizacje ( dla inwestora ), rysunki wykonawcze ( dla wykonawcy - o tym za chwilę, bo jest to niezwykle istotne ), specyfikacja materiałowa ( dla inwestora ) oraz opis ( dla inwestora i wykonawcy ). Wizualizacje są oczywistą KORZYŚCIĄ dla inwestora, choć niematerialną. Będzie wiedział, jak jego inwestycja będzie wyglądać po ukończeniu. Nie ma miejsca już na improwizacje - tak to po prostu będzie wyglądać i basta. Rysunki wykonawcze to moim zdaniem największa KORZYŚĆ materialna o ile inwestor ją wykorzysta. Rozmawiając z wykonawcą często po zadaniu pytania ile to będzie kosztowało można usłyszeć: to zależy... " To zależy " może być największym wydatkiem przy inwestycji. Pojawią się prace dodatkowe, okaże się, że metr położenia płytki to tyle, " ale nie mówiłem o silikonowaniu", montaż umywalki to tyle, ale nie takiej, chcecie Państwo hydroizolację na ścianie, ale o tym nie było mowy przy wycenie, "mówiłem, że to zależy a poza tym muszę ganiać na inną robotę, będę za tydzień"... Albo dwa... Mając w ręce projekt wykonawczy zaczynamy rozmowę prosząc o dokładne przestudiowanie zakresu prac oraz o wycenę "za dzieło". Od A do Z. A potem inwestor spotyka się z drugim wykonawcą i powtarza procedurę. A potem z trzecim. Różnice w wycenach będą wielkie. Podobnie jak oszczędności. Projekt - KORZYŚĆ
zaczyna się zwracać w postępie geometrycznym.
Po wyborze wykonawcy inwestor podpisuje z nim umowę, wpisując kwotę oraz czas wykonania, to tak na wszelki wypadek, gdyby naszemu specjaliście od wszystkiego zachciało się ganiać na inne budowy.
Po trzecie: dobry projektant wnętrz obraca się wokół zadanego budżetu, czyli nie ma miejsca na przeinwestowanie zadania. KORZYŚĆ materialna i niematerialna. Projektując inwestycje, projektant ma za zadanie pilnować budżetu jak Cerber Hadesu. Ciągle przypominając klientowi, że założona kwota ma starczyć na materiały, wykonawstwo i na projekt. Dobrze jest założyć jakąś budżetową rezerwę, bo to nagle inwestorowi się coś ładniutkiego spodoba, a to "znajomi coś ciekawego zastosowali i my też takie coś chcemy", a to w nowo wybudowanym budynku znajdzie się w ścianie Kmicicowa "kiełbaska" dla kolubryny i trzeba będzie wzywać saperów.
Nie należy pytać o budżet w pierwszej minucie rozmowy z potencjalnym inwestorem, bo wyjdziemy przy tym na kontrolę z Urzędu Skarbowego, ale ustalić go trzeba i trzymać się go trzeba jak Niepodległości...
Napisałem na wstępie, że rozmawiałem z wieloma różnymi osobami z poza branży, na temat zatrudniania architektów wnętrz. Świadomość w społeczeństwie istnienia tego zawodu jest duża. Potęgują to liczne telewizyjne programy, czasopisma, portale. Oczywiście, jak to w naszym kraju, wszyscy znają się na projektowaniu wnętrz i wielu myśli, że da radę to zrobić, bo przecież wie jak. Wszyscy wiedzą. Potem pluje sobie w brodę, ale to wolny kraj. Każdy ma prawo wyboru. Chociaż... Widziałem ostatnio w kinie "Układ zamknięty"...
renek
Wracam jednak do przerwanego tematu czyli dlaczego warto wydać pieniądze na projekt wnętrza. W ostatnim czasie prowokowałem do rozmowy na ten temat różne osoby w bardzo różnych okolicznościach przyrody i miejscach pobytu. Punkt wyjścia przy takich rozważaniach zawsze jest jeden: o ile ktoś ma wydać na coś swoje pieniądze musi dostać jakieś korzyści. To jakie korzyści płyną z wydawania kasy na projekt? OK, spróbuję... Jak nie spróbujesz, to potem nie jojcz, że się nie udało...
Po pierwsze: niech każdy robi to co umie, czyli niech projekt wnętrz robi projektant wnętrz, bo się na tym zna. Oczywiście zakładam, że jest profesjonalistą. Jak boli nas ząb, idziemy raczej do dentysty. Jak psuje się nam samochód, udajemy się do mechanika samochodowego. Jak potrzebujemy porady prawnej, umawiamy się z prawnikiem. Piekarze pieką pieczywo, murarze murują domy, programiści programują a masarze robią kiełbasy... Projektanci wnętrz, którzy chcą być dobrymi wykonawcami swojego zawodu, starają się poznawać nowe materiały, nowe technologie. Wynajdują co nowego na rynku proponując to inwestorowi, który nie ma czasu na takie praktyki, ale i także odpowiedniej wiedzy. Przewidują zastosowanie materiałów przed ułożeniem instalacji - elektrycznej, wodnej, kanalizacyjnej, gazowej, grzewczej, wentylacyjnej - co zaoszczędzi wielu komplikacji i wydatków ( projekt -KORZYŚĆ! ) w momencie, gdy inwestor będzie chciał coś zmienić, dokupić lub po prostu będzie go już stać na coś, na co go nie stać w trudnym momencie tworzenia inwestycji. Przykład najprostszy to rozprowadzenie kabli pod głośniki kina domowego - dziś kina nie mam, ale jak kupię ( bo chcę kupić dobre, drogie, ale dziś mam inne wydatki ) to kable nie będą wisieć jak liany w dżungli, tylko cierpliwie będą czekać w ścianie. Zawsze oczywiście można na bieżąco zrobić bruzdy w ścianie i je zagipsować i pomalować, ale... Po co bałaganić? Podobnie rzecz ma się z innymi instalacjami...
Po drugie: wydając pieniądze na architekta wnętrz, otrzymujemy do ręki produkt czyli PROJEKT. Co to jest właściwie projekt? Każdy wie, ale czego tak na prawdę może inwestor oczekiwać? Według mnie projekt to cztery elementy: wizualizacje ( dla inwestora ), rysunki wykonawcze ( dla wykonawcy - o tym za chwilę, bo jest to niezwykle istotne ), specyfikacja materiałowa ( dla inwestora ) oraz opis ( dla inwestora i wykonawcy ). Wizualizacje są oczywistą KORZYŚCIĄ dla inwestora, choć niematerialną. Będzie wiedział, jak jego inwestycja będzie wyglądać po ukończeniu. Nie ma miejsca już na improwizacje - tak to po prostu będzie wyglądać i basta. Rysunki wykonawcze to moim zdaniem największa KORZYŚĆ materialna o ile inwestor ją wykorzysta. Rozmawiając z wykonawcą często po zadaniu pytania ile to będzie kosztowało można usłyszeć: to zależy... " To zależy " może być największym wydatkiem przy inwestycji. Pojawią się prace dodatkowe, okaże się, że metr położenia płytki to tyle, " ale nie mówiłem o silikonowaniu", montaż umywalki to tyle, ale nie takiej, chcecie Państwo hydroizolację na ścianie, ale o tym nie było mowy przy wycenie, "mówiłem, że to zależy a poza tym muszę ganiać na inną robotę, będę za tydzień"... Albo dwa... Mając w ręce projekt wykonawczy zaczynamy rozmowę prosząc o dokładne przestudiowanie zakresu prac oraz o wycenę "za dzieło". Od A do Z. A potem inwestor spotyka się z drugim wykonawcą i powtarza procedurę. A potem z trzecim. Różnice w wycenach będą wielkie. Podobnie jak oszczędności. Projekt - KORZYŚĆ
zaczyna się zwracać w postępie geometrycznym.
Po wyborze wykonawcy inwestor podpisuje z nim umowę, wpisując kwotę oraz czas wykonania, to tak na wszelki wypadek, gdyby naszemu specjaliście od wszystkiego zachciało się ganiać na inne budowy.
Po trzecie: dobry projektant wnętrz obraca się wokół zadanego budżetu, czyli nie ma miejsca na przeinwestowanie zadania. KORZYŚĆ materialna i niematerialna. Projektując inwestycje, projektant ma za zadanie pilnować budżetu jak Cerber Hadesu. Ciągle przypominając klientowi, że założona kwota ma starczyć na materiały, wykonawstwo i na projekt. Dobrze jest założyć jakąś budżetową rezerwę, bo to nagle inwestorowi się coś ładniutkiego spodoba, a to "znajomi coś ciekawego zastosowali i my też takie coś chcemy", a to w nowo wybudowanym budynku znajdzie się w ścianie Kmicicowa "kiełbaska" dla kolubryny i trzeba będzie wzywać saperów.
Nie należy pytać o budżet w pierwszej minucie rozmowy z potencjalnym inwestorem, bo wyjdziemy przy tym na kontrolę z Urzędu Skarbowego, ale ustalić go trzeba i trzymać się go trzeba jak Niepodległości...
Napisałem na wstępie, że rozmawiałem z wieloma różnymi osobami z poza branży, na temat zatrudniania architektów wnętrz. Świadomość w społeczeństwie istnienia tego zawodu jest duża. Potęgują to liczne telewizyjne programy, czasopisma, portale. Oczywiście, jak to w naszym kraju, wszyscy znają się na projektowaniu wnętrz i wielu myśli, że da radę to zrobić, bo przecież wie jak. Wszyscy wiedzą. Potem pluje sobie w brodę, ale to wolny kraj. Każdy ma prawo wyboru. Chociaż... Widziałem ostatnio w kinie "Układ zamknięty"...
renek
czwartek, 25 kwietnia 2013
Dlaczego warto wydać pieniądze na projekt wnętrza - część pierwsza
Jest taki stary, świetny dowcip, który powinien być wbijany do głowy każdemu sprzedawcy:
Do kierownika supermarketu przychodzi kandydat na pracownika, mały, łysy i do tego się jąka. Kierownik z początku absolutnie nie chciał go przyjąć, ale w końcu dał mu szansę, przyjął na okres próbny. Na drugi dzień postanowił sprawdzić, jak nowy pracownik się spisuje. Poszedł w regały i podsłuchuje jak klient kupuje wędkę.
Sprzedawca:
- Wie pan, do wędki trzeba dokupić jakieś żyłki, spławiki, haczyki...
- Dobra, biorę.
- Najlepiej ryby biorą na środku jeziora, ma pan łódkę?
- Nie mam, kupuję.
- Na środek jeziora trzeba się jakoś dostać, nie będzie się przecież pan męczył na wiosłach, mamy ładne silniczki do łodzi.
- Kupuję.
- Ma pan przyczepkę? Na plecach przecież pan jej nie zaniesiesz.
- Ma pan rację, muszę kupić.
- Jaki ma pan samochód?
- Tak, Porsche.
- No nie, tym samochodem pan nie pociągnie tej przyczepki, często trzeba jechać przez bagna, szuwary, potrzebuje pan samochód terenowy. Mamy w stoisku obok Nissany Terrano, jak znalazł dla pana.
- No tak, Porsche się do tego nie nadaje, idę kupić. Kierownik podchodzi do sprzedawcy i mówi - Gratuluje panu, przyjmuję pana na stałe! Klient przyszedł po wędkę, a pan mu sprzedał samochód!!! - On tu nie przyszedł po wędkę.
- A po co?
- Po podpaski dla żony, ale powiedziałem mu: Co się pan będziesz tydzień nudził, jedź pan na rybki!
Fajne, nie? Projektant wnętrz, zawsze to mówiłem na zajęciach, jest również sprzedawcą. Sprzedaje usługę, ale jednocześnie wiele różnych materiałów i technologii. Cechy sprzedawcy są mu bardzo potrzebne a także metody sprzedaży, których można się nauczyć. Absolutnie nie myślę o wciskaniu na siłę rzeczy drogich, jednocześnie zbędnych i niepotrzebnych. Bardziej chodzi mi o rozpoznanie potrzeb i ich spełnienie. Czasy są ostatnio trudne i spotykam się najczęściej z poszukiwaniem rzeczy tanich. Jednak warto, znając to co się oferuje, próbować wytłumaczyć inwestorowi, dlaczego tanio nie zawsze znaczy dobrze. Operując ustalonym budżetem można tak pokierować daną inwestycją, aby osiągnąć z góry ustalony efekt.
Tak naprawdę sprzedajemy ( i kupujemy, bo często jesteśmy po drugiej stronie ) KORZYŚCI, które płyną z zakupu produktu czy usługi. I żeby coś sprzedać, musimy kupującemu przedstawić kilka powodów, dla których mu się to opłaca. Zdarza się, że ktoś nawet nie wie, czego chce i potrzebuje. Czy kupowanie pod wpływem impulsu jest nam obce? Na pewno nie, ale jednocześnie są sprawy, wokół których kręcimy się długo i musimy poznać wiele za i przeciw. Projektant jest po to, żeby pomagać podjąć dobre decyzje.
Dlaczego patrząc ze strony inwestora warto na projekt wydać pieniądze? Jakie korzyści płyną z zakupu projektu wnętrza? Moje zdanie na ten temat w części drugiej. Tymczasem zapraszam do wyrażania swoich opinii na ten temat w komentarzach...
renek
Do kierownika supermarketu przychodzi kandydat na pracownika, mały, łysy i do tego się jąka. Kierownik z początku absolutnie nie chciał go przyjąć, ale w końcu dał mu szansę, przyjął na okres próbny. Na drugi dzień postanowił sprawdzić, jak nowy pracownik się spisuje. Poszedł w regały i podsłuchuje jak klient kupuje wędkę.
Sprzedawca:
- Wie pan, do wędki trzeba dokupić jakieś żyłki, spławiki, haczyki...
- Dobra, biorę.
- Najlepiej ryby biorą na środku jeziora, ma pan łódkę?
- Nie mam, kupuję.
- Na środek jeziora trzeba się jakoś dostać, nie będzie się przecież pan męczył na wiosłach, mamy ładne silniczki do łodzi.
- Kupuję.
- Ma pan przyczepkę? Na plecach przecież pan jej nie zaniesiesz.
- Ma pan rację, muszę kupić.
- Jaki ma pan samochód?
- Tak, Porsche.
- No nie, tym samochodem pan nie pociągnie tej przyczepki, często trzeba jechać przez bagna, szuwary, potrzebuje pan samochód terenowy. Mamy w stoisku obok Nissany Terrano, jak znalazł dla pana.
- No tak, Porsche się do tego nie nadaje, idę kupić. Kierownik podchodzi do sprzedawcy i mówi - Gratuluje panu, przyjmuję pana na stałe! Klient przyszedł po wędkę, a pan mu sprzedał samochód!!! - On tu nie przyszedł po wędkę.
- A po co?
- Po podpaski dla żony, ale powiedziałem mu: Co się pan będziesz tydzień nudził, jedź pan na rybki!
Fajne, nie? Projektant wnętrz, zawsze to mówiłem na zajęciach, jest również sprzedawcą. Sprzedaje usługę, ale jednocześnie wiele różnych materiałów i technologii. Cechy sprzedawcy są mu bardzo potrzebne a także metody sprzedaży, których można się nauczyć. Absolutnie nie myślę o wciskaniu na siłę rzeczy drogich, jednocześnie zbędnych i niepotrzebnych. Bardziej chodzi mi o rozpoznanie potrzeb i ich spełnienie. Czasy są ostatnio trudne i spotykam się najczęściej z poszukiwaniem rzeczy tanich. Jednak warto, znając to co się oferuje, próbować wytłumaczyć inwestorowi, dlaczego tanio nie zawsze znaczy dobrze. Operując ustalonym budżetem można tak pokierować daną inwestycją, aby osiągnąć z góry ustalony efekt.
Tak naprawdę sprzedajemy ( i kupujemy, bo często jesteśmy po drugiej stronie ) KORZYŚCI, które płyną z zakupu produktu czy usługi. I żeby coś sprzedać, musimy kupującemu przedstawić kilka powodów, dla których mu się to opłaca. Zdarza się, że ktoś nawet nie wie, czego chce i potrzebuje. Czy kupowanie pod wpływem impulsu jest nam obce? Na pewno nie, ale jednocześnie są sprawy, wokół których kręcimy się długo i musimy poznać wiele za i przeciw. Projektant jest po to, żeby pomagać podjąć dobre decyzje.
Dlaczego patrząc ze strony inwestora warto na projekt wydać pieniądze? Jakie korzyści płyną z zakupu projektu wnętrza? Moje zdanie na ten temat w części drugiej. Tymczasem zapraszam do wyrażania swoich opinii na ten temat w komentarzach...
renek
czwartek, 18 kwietnia 2013
Usterka a Adam Małysz
Usterka. Pamiętacie taki program w TV? W niektórych stacjach jest chyba dalej emitowany. Autorzy wymyślali jakiś drobny problem w jakimś urządzeniu - w lodówce, pralce, sprzęcie RTV albo w samochodzie czy co tam do głowy im przyszło. Wymyślony problem zostawał wprowadzany w życie. Ekspert wyceniał naprawę danej niesprawności, ukrywali kamerę, regulowali mikrofony a następnie dzwonili po fachowca... No i zaczynała się jazda!!! To co fachowcy wymyślali wołało w 90% o pomstę do nieba. Sugerowali wymianę lub wymieniali po kilka części lub podzespołów. Rozkręcali, demontowali, psuli, kombinowali jak przysłowiowe konie pod górę. Podstawione ofiary specjalistów musiały zachowywać twarz Winnetou przyjmując bełkot w dobrej wierze. A nie było łatwo. Każdy oglądając na ekranie starania fachowców śmiał się do rozpuku. Było jedno ALE... Był to śmiech przez łzy...
Chyba zawsze najciekawszy był końcowy moment, gdy fachowiec - specjalista wyceniał swoje działania. Byli tacy, którzy poddając się, z wynagrodzenia rezygnowali. I chwała im za to. Przynajmniej mogli potem spojrzeć we wskazane oko ukrytej kamery. Byli tacy, którzy starali się "przyciąć" klienta ile się da. Z litości, reżyser programu zamazywał ich twarze. Trochę szkoda tak na prawdę, choć mówią, że błądzić rzecz ludzka ( kolega dobry mój ze Słupska, architekt, z którym ostatnio niestety straciłem kontakt, Jurek Sz. mawiał: to jest Lucek, a to glista Lucka ).
Projektowanie jest też wykonywaniem zawodu, gdzie świadczy się usługi. Posiadając talent, wiedzę, doświadczenie można bardzo szybko zrozumieć co inwestor chce otrzymać. Czasami tak naprawdę nie wie, ale dobry projektant potrafi uzmysłowić klientowi co on chciałby posiadać. Wiedzę można wynieść ze szkoły ( no dobra, powinno się wynieść ze szkoły ), można ją nabyć pracując, można szukać jej u różnych źródeł, chcąc się rozwijać. Wiedza, znajomość materiałów, technologii, sposobu wykonawstwa, najbardziej dodaje pewności siebie w projektowaniu. Tak naprawdę, na głód wiedzy nigdy nie jest za późno.
Będąc na początku drogi warto uznać, że pomimo, OCZYWIŚCIE POSIADANYCH ZDOLNOŚCI, można się wciąż uczyć, można się czegoś nauczyć od tych, którzy coś już w życiu dobrze zrobili. Warto czerpać z doświadczeń innych. Ważne jest, aby decydując się na ten ( jak i na każdy inny ) zawód chcieć wykonywać go jak najlepiej. Trzeba CHCIEĆ być dobrym, najlepszym. Trzeba dążyć do mistrzostwa. Do tytułu MISTRZA. Fantastycznie brzmi to po włosku - MAESTRO. Zachowując skromność, pokorę, ale i pewność siebie, warto być mistrzem. Tak jak Adam Małysz. Wielki Mistrz Sportu. Przy tym super gość, który Mistrzem nie zawsze był. Chciał Mistrzem zostać i został. Oprócz talentu, przyjmował wiedzę trenerów, psychologów, lekarzy i kogo tam jeszcze. Miał cel. I cel osiągnął. Dlaczego Adam Małysz ma być przykładem? Kibicowałem mu od samego początku. Dzięki mojemu Tacie, skoki narciarskie oglądam od czasu, gdy w naszym domu pojawił się telewizor...
Projektując, można zaprojektować wspaniały obiekt, rewelacyjne wnętrze. Zrobić coś, z czego będzie się dumnym, przez co będzie się chwalonym, podziwianym. Można też, nie będąc prawdziwym fachowcem trafić do programu USTERKA... O ile ktoś by nas chciał tak wnikliwie obserwować.
renek
ps zdjęcie pochodzi z INTERNETU
Chyba zawsze najciekawszy był końcowy moment, gdy fachowiec - specjalista wyceniał swoje działania. Byli tacy, którzy poddając się, z wynagrodzenia rezygnowali. I chwała im za to. Przynajmniej mogli potem spojrzeć we wskazane oko ukrytej kamery. Byli tacy, którzy starali się "przyciąć" klienta ile się da. Z litości, reżyser programu zamazywał ich twarze. Trochę szkoda tak na prawdę, choć mówią, że błądzić rzecz ludzka ( kolega dobry mój ze Słupska, architekt, z którym ostatnio niestety straciłem kontakt, Jurek Sz. mawiał: to jest Lucek, a to glista Lucka ).
Projektowanie jest też wykonywaniem zawodu, gdzie świadczy się usługi. Posiadając talent, wiedzę, doświadczenie można bardzo szybko zrozumieć co inwestor chce otrzymać. Czasami tak naprawdę nie wie, ale dobry projektant potrafi uzmysłowić klientowi co on chciałby posiadać. Wiedzę można wynieść ze szkoły ( no dobra, powinno się wynieść ze szkoły ), można ją nabyć pracując, można szukać jej u różnych źródeł, chcąc się rozwijać. Wiedza, znajomość materiałów, technologii, sposobu wykonawstwa, najbardziej dodaje pewności siebie w projektowaniu. Tak naprawdę, na głód wiedzy nigdy nie jest za późno.
Będąc na początku drogi warto uznać, że pomimo, OCZYWIŚCIE POSIADANYCH ZDOLNOŚCI, można się wciąż uczyć, można się czegoś nauczyć od tych, którzy coś już w życiu dobrze zrobili. Warto czerpać z doświadczeń innych. Ważne jest, aby decydując się na ten ( jak i na każdy inny ) zawód chcieć wykonywać go jak najlepiej. Trzeba CHCIEĆ być dobrym, najlepszym. Trzeba dążyć do mistrzostwa. Do tytułu MISTRZA. Fantastycznie brzmi to po włosku - MAESTRO. Zachowując skromność, pokorę, ale i pewność siebie, warto być mistrzem. Tak jak Adam Małysz. Wielki Mistrz Sportu. Przy tym super gość, który Mistrzem nie zawsze był. Chciał Mistrzem zostać i został. Oprócz talentu, przyjmował wiedzę trenerów, psychologów, lekarzy i kogo tam jeszcze. Miał cel. I cel osiągnął. Dlaczego Adam Małysz ma być przykładem? Kibicowałem mu od samego początku. Dzięki mojemu Tacie, skoki narciarskie oglądam od czasu, gdy w naszym domu pojawił się telewizor...
Projektując, można zaprojektować wspaniały obiekt, rewelacyjne wnętrze. Zrobić coś, z czego będzie się dumnym, przez co będzie się chwalonym, podziwianym. Można też, nie będąc prawdziwym fachowcem trafić do programu USTERKA... O ile ktoś by nas chciał tak wnikliwie obserwować.
renek
ps zdjęcie pochodzi z INTERNETU
piątek, 12 kwietnia 2013
Gdy nie ma miejsca na bidet
Post o higienie intymnej to może nie kij w mrowisko, ale naprawdę sporo osób w różny sposób na jego treść zareagowało. Najwięcej pojawiło się zapytań co robić, gdy na bidet faktycznie nie ma miejsca, a chęci na higieną są. Najczęściej zachodzi taka sytuacja, gdy wyposażamy pomieszczenie o małej powierzchni, pomieszczenie zwane najczęściej małą łazienką lub ubikacją. Funkcje kąpielowe schodzą tam na plan drugi lub w ogóle nie wchodzą w grę. Projekt nowego pomieszczenia lub pomieszczenia przygotowywanego do remontu to sytuacja wyśmienita, nic nas prawie nie ogranicza i wszystko prawie można przewidzieć. Gorzej jak chcielibyśmy zmiany wprowadzić z jak najmniejszą ingerencją w istniejącą sytuacje. To może być trudne, a na co musimy zwrócić uwagę napiszę pod koniec postu.
Rozwiązania tytułowego problemu zasadniczo są dwa: zastosowanie toalety myjącej ( lub deski z funkcją mycia ) albo baterii zwanej bidetką.
Pierwsze rozwiązanie moim zdaniem jest optymalne. Wygoda, komfort, prostota i skuteczność to jego główne cechy. Ostania nowość firmy GEBERIT z projektu AquaClean to myjąca toaleta SELA. Toaleta myjąca, w kształcie wyglądająca jak zwykła miska WC.
Prawda, że ładna? Pod deską ukrywa dwie rzeczy - delikatnie myjącą dyszę, z której wytryskuje woda w temperaturze ciała. Woda jest napowietrzona, dzięki temu strumień jest delikatny i niezwykle efektywny w myciu. A samej wody zużywamy tylko około 1,5 litra na minutę.
Pod deską ukryty jest też system sterowania.
Dzięki temu zewnętrzna prostota i zgodność linii deski z ceramiką jest zachowana. Sterować położenie dyszy oraz ciśnienia strumienia można również prostym, funkcjonalnym pilotem.
Dysza przed i po każdym użyciu jest dezynfekowana bieżącą wodą.
Wersją tańszą jest deska myjąca AquaClean 4000. Wymaga ona jednak odpowiedniego kształtu miski WC co nie zawsze jest łatwo dobrać. Kształt miski, a właściwie zgodność kształtu z deską można sprawdzić stosując odpowiedni szablon.
Udało nam się dobrać ciekawą ceramikę do tej deski, co powoduje, że zestaw ten jest dość popularny a przede wszystkim akceptowany przez projektanta i co ważniejsze inwestora. Bo cena jest bardzo atrakcyjna.
Pytanie postawione wcześniej - co zrobić aby bez demolki poczuć się dużo bardziej komfortowo w istniejącej toalecie? - wymaga ciągle odpowiedzi. Pierwszy warunek to sprawdzenie, czy jest w pobliżu istniejącej miski WC źródło prądu. Grzałka zasilanie mieć musi. O drugiej sprawie już wspomniałem - szablonem trzeba sprawdzić czy deska do miski pasuje kształtem. Jeżeli oba te warunki są spełnione, wymieniamy deskę, podłączamy i na naszej twarzy pojawia się uśmiech. Jeżeli kształt jest nie taki, to też nie ma co rozpaczać. Wymiana miski WC to nie jest dramat i należy o tym pamiętać. Hydrauliczna kosmetyka. I uśmiech też się pojawia.
Drugie rozwiązanie tytułowego zagadnienia, czyli bidetka. Bidetka to bateria, która ma pomagać w rozwiązaniu problemu, który jest omawiany. Za pomocą małej słuchawki prysznicowej podłączonej do baterii umywalkowej lub baterii osobno podłączonej do ściany w pobliżu miski ustępowej.
Na pewno jest rozwiązaniem najtańszym. Jednak niestety nie jest to rozwiązanie najszczęśliwsze. Problemy to na pewno specyficzna gimnastyka, którą należy stosować przy użyciu słuchawki. Na pewno to kwestia wprawy, aby nie zalać połowy łazienki i siebie przy okazji. Kiedy słuchawka ma zawór odcinający niestety zdarza się zapomnieć o zakręceniu zaworu w baterii. Wtedy może się zdarzyć, że pod wpływem zmian ciśnienia w sieci, pod naszą nieobecność spowodujemy niekontrolowane zalanie łazienki i oby tylko łazienki...
Oczywiście program AquaClean jest szerszy i występują w nim inne urządzenia.
INNE PRODUKTY AQUACLEAN Baterie bidetki są produkowane przez wielu różnych producentów i w bardzo różnych formach. Wszystko zależy od koncepcji projektu, jego budżetu i wyboru inwestora. I bardzo dobrze. Byle tylko podjąć problem bez zahamowań i obaw.
renek
Rozwiązania tytułowego problemu zasadniczo są dwa: zastosowanie toalety myjącej ( lub deski z funkcją mycia ) albo baterii zwanej bidetką.
Pierwsze rozwiązanie moim zdaniem jest optymalne. Wygoda, komfort, prostota i skuteczność to jego główne cechy. Ostania nowość firmy GEBERIT z projektu AquaClean to myjąca toaleta SELA. Toaleta myjąca, w kształcie wyglądająca jak zwykła miska WC.
Prawda, że ładna? Pod deską ukrywa dwie rzeczy - delikatnie myjącą dyszę, z której wytryskuje woda w temperaturze ciała. Woda jest napowietrzona, dzięki temu strumień jest delikatny i niezwykle efektywny w myciu. A samej wody zużywamy tylko około 1,5 litra na minutę.
Pod deską ukryty jest też system sterowania.
Dzięki temu zewnętrzna prostota i zgodność linii deski z ceramiką jest zachowana. Sterować położenie dyszy oraz ciśnienia strumienia można również prostym, funkcjonalnym pilotem.
Dysza przed i po każdym użyciu jest dezynfekowana bieżącą wodą.
Wersją tańszą jest deska myjąca AquaClean 4000. Wymaga ona jednak odpowiedniego kształtu miski WC co nie zawsze jest łatwo dobrać. Kształt miski, a właściwie zgodność kształtu z deską można sprawdzić stosując odpowiedni szablon.
Udało nam się dobrać ciekawą ceramikę do tej deski, co powoduje, że zestaw ten jest dość popularny a przede wszystkim akceptowany przez projektanta i co ważniejsze inwestora. Bo cena jest bardzo atrakcyjna.
Pytanie postawione wcześniej - co zrobić aby bez demolki poczuć się dużo bardziej komfortowo w istniejącej toalecie? - wymaga ciągle odpowiedzi. Pierwszy warunek to sprawdzenie, czy jest w pobliżu istniejącej miski WC źródło prądu. Grzałka zasilanie mieć musi. O drugiej sprawie już wspomniałem - szablonem trzeba sprawdzić czy deska do miski pasuje kształtem. Jeżeli oba te warunki są spełnione, wymieniamy deskę, podłączamy i na naszej twarzy pojawia się uśmiech. Jeżeli kształt jest nie taki, to też nie ma co rozpaczać. Wymiana miski WC to nie jest dramat i należy o tym pamiętać. Hydrauliczna kosmetyka. I uśmiech też się pojawia.
Drugie rozwiązanie tytułowego zagadnienia, czyli bidetka. Bidetka to bateria, która ma pomagać w rozwiązaniu problemu, który jest omawiany. Za pomocą małej słuchawki prysznicowej podłączonej do baterii umywalkowej lub baterii osobno podłączonej do ściany w pobliżu miski ustępowej.
Na pewno jest rozwiązaniem najtańszym. Jednak niestety nie jest to rozwiązanie najszczęśliwsze. Problemy to na pewno specyficzna gimnastyka, którą należy stosować przy użyciu słuchawki. Na pewno to kwestia wprawy, aby nie zalać połowy łazienki i siebie przy okazji. Kiedy słuchawka ma zawór odcinający niestety zdarza się zapomnieć o zakręceniu zaworu w baterii. Wtedy może się zdarzyć, że pod wpływem zmian ciśnienia w sieci, pod naszą nieobecność spowodujemy niekontrolowane zalanie łazienki i oby tylko łazienki...
Oczywiście program AquaClean jest szerszy i występują w nim inne urządzenia.
INNE PRODUKTY AQUACLEAN Baterie bidetki są produkowane przez wielu różnych producentów i w bardzo różnych formach. Wszystko zależy od koncepcji projektu, jego budżetu i wyboru inwestora. I bardzo dobrze. Byle tylko podjąć problem bez zahamowań i obaw.
renek
środa, 10 kwietnia 2013
Modlitwa
W niedzielę 7 kwietnia byliśmy na meczu reprezentacji piłkarzy ręcznych w Ergo - Arenie, jak to często pisze prasa, na pograniczu Sopotu i Gdańska. Eliminacje mistrzostw Europy 2014, bilety kupione dużo wcześniej. Przyjechaliśmy pół godziny przed meczem i nie zdążyliśmy na hymny. Staliśmy 25 minut w gigantycznej kolejce do wejścia. Do obiektu zaprojektowanego nowocześnie i z rozmachem. Część kibiców weszła w połowie pierwszej części meczu. Stali za nami jakieś 100 metrów. Ktoś nie pomyślał... Dupek jakiś...
W zeszłym roku osoba projektująca oznajmiła nam bez żadnego zahamowania, że za projekty, które robi, bierze minimalne wynagrodzenie. Ma zamiar odbić sobie na prowizji, której oczekuje od nas. Za naszą pracę, znajomość tematu, wyrobione układy powinniśmy tej osobie zapłacić, bo ona nie ma tyle pewności siebie, by zażądać wynagrodzenia za to co robi. Bzdura? Nie! Tak jest łatwiej. Dupki tak mają...
Agata, moja przesympatyczna koleżanka z AZSu kocha góry. Agata była już w górach dalekich, bliskich, wysokich i niskich. Rozmawialiśmy o jej ostatniej wyprawie. Zaczyna wątpić w koleżeńskość, w " młode pokolenie w górach, które dba o partnera". W zeszłym roku, na podejściu na Mont Blanc poczuła się źle. Została sama, ekipa poszła dalej. Szczytu nie zdobyła, wracała samotnie, przypuszczam w nastroju pełnym obaw. Poszła w góry z dupkami...
Pomagasz komuś, ktoś jest w trudnej sytuacji. Mija trochę czasu, ktoś już pomocy twojej nie potrzebuje, daje radę. Nagle zapomina, że jesteś, a jak tylko ty coś będziesz potrzebować, ktoś zniknie na zawsze z twojego życia. Ktoś - dupek...
Od dupków w projektowaniu, od dupków w każdej postaci strzeż i broń nas Panie.....
W zeszłym roku osoba projektująca oznajmiła nam bez żadnego zahamowania, że za projekty, które robi, bierze minimalne wynagrodzenie. Ma zamiar odbić sobie na prowizji, której oczekuje od nas. Za naszą pracę, znajomość tematu, wyrobione układy powinniśmy tej osobie zapłacić, bo ona nie ma tyle pewności siebie, by zażądać wynagrodzenia za to co robi. Bzdura? Nie! Tak jest łatwiej. Dupki tak mają...
Agata, moja przesympatyczna koleżanka z AZSu kocha góry. Agata była już w górach dalekich, bliskich, wysokich i niskich. Rozmawialiśmy o jej ostatniej wyprawie. Zaczyna wątpić w koleżeńskość, w " młode pokolenie w górach, które dba o partnera". W zeszłym roku, na podejściu na Mont Blanc poczuła się źle. Została sama, ekipa poszła dalej. Szczytu nie zdobyła, wracała samotnie, przypuszczam w nastroju pełnym obaw. Poszła w góry z dupkami...
Pomagasz komuś, ktoś jest w trudnej sytuacji. Mija trochę czasu, ktoś już pomocy twojej nie potrzebuje, daje radę. Nagle zapomina, że jesteś, a jak tylko ty coś będziesz potrzebować, ktoś zniknie na zawsze z twojego życia. Ktoś - dupek...
Od dupków w projektowaniu, od dupków w każdej postaci strzeż i broń nas Panie.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)















